środa, 14 czerwca 2017

Kilka nieodwiedzonych dotąd wież widokowych i pałaców

W czwartek przed Bożym Ciałem pojechałem (po raz kolejny) w stronę CZ. Główny cel to rozhledna Hraniční vrh, ale zanim tam dotarłem zaliczyłem kilka innych interesujących przystanków.

Sam początek relacji dość nietypowy, bo audio ptasiego szaleństwa we wsi Sułków (kocham pana!).
Zatrzymałem się na małe zakupy i przywitało mnie małe wariactwo
https://drive.google.com/open?id=0B3f-5hCyAEMbRmIzT0VFaXlBeWs

Po krótkim postoju z nagrywaniem i konsumpcją płynów skierowałem się dalej w stronę Czech.
Granica Rusin
Po przekroczeniu granicy moim celem był zamek Slezské Rudoltice.

Budowla dość okazała, ale dziwnie wyglądająca przez płaski dach. Dookoła świeżo założony ogród francuski - wszystkie rośliny w powijakach, poza okazałymi piwoniami, dzięki którym dookoła zamku pięknie pachniało.
zamek i ogród
"delikatnie" poprawiony przez Google front zamku
Poniżej panorama z zachodniej części zamku - tuż obok małego stawu


Kolejny cel to wspomniana już wieża widokowa, ale żeby nie było za łatwo urozmaiciłem sobie dojazd jadąc szutrem wzdłuż granicy przez Pielgrzymów.
Chciałem sprawdzić postęp przy odbudowie leżącego po czeskiej stronie kościoła św. Jerzego. Podczas pierwszej wizyty w tym miejscu kościół nie posiadał dachu, a drewniana wieża zwieńczająca budowlę była na skraju zawalenia. Jakiś czas temu dowiedziałem się, że grupa czeskiej młodzieży w ramach wolnego czasu stara się kościół odbudować.
kościół Pelhřimovy
Jak ze zdjęć widać dach i wieża już zrobione. W środku pustka i tona gruzu, ale idzie to w dobrym kierunku.

Kontynuując szutrami (i śliskim błotkiem) dojeżdżam do parkingu pod wieżą widokową i zaczynam piętnastominutowy spacer na szczyt Na Hranici i znajdującą się tam ciekawą wieżę widokową.
Wiem o jej istnieniu od dobrych pięciu lat, ale jakoś dotąd średnio mi się chciało zostawiać motocykl i łazić na szczyt. W tym roku chęci się zmieniły, więc idę.
dozo później...
Po kwadransie ukazuje się moim oczom imponująca kupa żelastwa
rozhledna hraniční vrch (taras na 561m)
Wieża widokowa powstała na bazie dwóch masztów telefonii komórkowej, które Město Albrechtice odkupiło i zagospodarowało w tak nietypowy sposób. Nie jestem pewien czy w CZ znajduje się rozhledna o podobnej konstrukcji.
Z góry piękny widok zarówno na polską, jak i czeską stronę. Widać Głubczyce, pobliskie Město Albrechtice. Pradziada niestety nie widać (jest zasłonięty przez inne wzgórze).
Albrechtice
Po powrocie do motocykla kieruję się do wsi Hoštalkovy zobaczyć tamtejszy pałac.
Pałac Hoštalkovy
Budowla leży na końcu wsi i jest częścią jakiegoś większego zakładu rolniczego. Innymi słowy - teren prywatny. Jako że nie ma żadnych tablic zakazujących wejście robię kilka zdjęć i jadę dalej.

Zachęcony młodą godziną kieruję się w stronę Krnova i wieży widokowej Ježnik. Jest to jedna z dwóch wież w tym mieście. Druga, murowana (i dużo popularniejsza) znajduje się na wzgórzu Cvilin.
Ježnika nigdy nie odwiedziłem - znów za sprawą konieczności zostawienia motocykla i spaceru.
Tym razem to zmieniam i po półgodzinnej wspinaczce docieram do drewnianej konstrukcji.
rozhledna Ježnik (taras na 566m)
Wieża powstała w 2001 roku na miejscu (i w kształcie) poprzedniej z 1894 roku (zawaliła się z zapomnienia i zapuszczenia po postawieniu wieży cvilińskiej).
Ze szczytu widać to samo co ostatnio, plus Pradziada (jak się dobrze zmruży oczy ;)
Podejście bardziej strome niż poprzednio, ale za to las dużo ciekawszy. Na samym szczycie widać dożo starych drzew owocowych (czereśnie, jabłka).
To był ostatni punkt dzisiejszej wycieczki. Do domu wróciłem najszybszą trasą przez Krnov-Opavę-Racibórz. W sumie zrobiłem 200km.
Kilka fot więcej w ALBUMIE

środa, 7 czerwca 2017

Rundka do Štramberka

Dzisiaj ruszam do Štramberka na małe spacerowanie po okolicznych wieżach widokowych i innych ciekawostkach.

Początek nudny bu autostradą D1 zmierzam do Bilova spróbować wbić się na tamtejszą wieżę widokową. Szanse małe bo środek tygodnia i dość wcześnie, a poza wakacjami tylko w weekendy mają zazwyczaj otwarte. Obawy się sprawdzają, więc robię kilka fot i uderzam do głównego celu wyjazdu.
zamknięte :/


W Štramberku na pierwszy ogień idzie wzniesienie Šipka - są tam jaskinie w których pod konec 19 stulecia znaleziono fragmenty uzębienia nieletniego neandertalczyka/neandertalki sprzed 50 tys. lat. (WIĘCEJ)
Dodatkowo na wzniesieniu znajduje się fajny punkt widokowy z widokiem na miasteczko i wieżę zamkową.
jaskinie
widok na Štramberk z górującą nad nim wieżą zamkową


Początek odkrywania miasteczka dość obiecujący - wzniesienie zadbane, widok fajny, jaskinia mimo iż dość skromna, to robi wrażenie. Dość dziwne uczucie że gdzieś tu przed tysiącleciami żyli nasi kuzyni.

Kolejny punkt wycieczki to Rynek i wspinaczka na wieżę zamkową (wstęp 30Kč).
Rynek z wieży

Panorama z murów zamkowych

Duży budynek na środku zdjęcia to szkoła - tam zostawiłem moto. Po prawej wzniesienie Šipka
kolejny cel po zamku - wieża widokowa Bila Hora (a raczej sam jej szczyt - tarasu widokowego nie widać)

Wieża sprzed wejścia

Po zdobyciu wieży kieruję swe kroki na wzniesienie Bila Hora i znajdującą się tam wieżę widokową.

Trasa daje mi trochę w kość, Nie dość że zrobiło się zbyt ciepło, to idę w butach motocyklowych. Zastanawiałem się czy w związku z planowanym łażeniem nie wziąć adasi na zmianę, ale stwierdziłem że razem z kurtką buty moto do kufra nie wejdą (czas na większy kufer?) i teraz się męczę. Prawdopodobnie brak ruchu ostatnio też pomógł :P

Z całego zmęczenia po podejściu zapominam zrobić zdjęcia samej wieży.
widoczek

widoczek

chmurki!

widoczek

dobrze że przeczytałem dopiero przy zejściu, mógłbym wymięknąć ;)

Ostatni etap dziś to zejście z powrotem do miasta i poszukanie miejsca na popas.
Tradycyjnie zejście daje mi bardziej w kość niż wejście, trochę się ślizgam po wilgotnych kamieniach ale docieram. Na popas wybieram upatrzony wcześniej Restaurant Prosek. W środku tłum turystów (mijanych zresztą co raz w dniu dzisiejszym), zamawiam to na co w Czechach wegetarianie są zazwyczaj skazani (hermelin), popijam laną Kofolą i zastanawiam się czy bez czucia w nogach da się jechać na moto ;D
Czekając na jedzenie przeglądam na mapie okolicę zastanawiając się gdzie jeszcze pojechać, ale jestem już tak zmęczony, że postanawiam bocznymi drogami wracać do domu.

moto czeka wiernie - restauracja to trzeci budynek po lewej)

Wracając zatrzymuję się na pożegnalną fotę ze Štramberkiem.

to małe wystające cuś na wzgórzu po prawej to Trouba ;)

Całkiem przypadkowo trafiam po drodze do Zamku w Studence, gdzie się mieści Muzeum Wagonów. Nie starcza mi sił na nic więcej niż spacer dookoła po pięknym parku i kilka zdjęć (plus panorama)
zdjęcie "trochę" poprawione przez gugla ;)

to samo z tyłu

tablica informacyjna


W sumie przejechałem 250km.
Štramberk jeszcze na pewno odwiedzę - został mi ogród botaniczny w dawnym kamieniołomie :)
Wybierającym się do Czech (oraz na Słowację, a nawet na Polskę) polecam czeską aplikację mapy.cz i jej warstwę turystyczną - pokazuje ona wszystkie szlaki jak i okoliczne warte odwiedzenia miejsca. Umożliwia pobranie danych na telefon i używanie offline.
Poniżej screen mojej dzisiejszej przechadzki
trasa wycieczki

środa, 17 maja 2017

BackRoad150

Opis imperialnego pomysłu ;)

Na początku tego sezonu na uczęszczanym przeze mnie forum xjrider.com pojawił się wątek poświęcony tytułowemu wyzwaniu - przejechaniu 150 mil (250 km) w ciągu 8 godzin unikając "głównych" dróg.
Jest to młodszy brat bardziej wymagającego wyzwania motocyklowego pt. BackRoad350.
Zanim powstał BR150 próbowałem ułożyć trasę na BR350, ale na naszym gęsto zaludnionym Śląsku było to naprawdę ciężkie (tylko 12h na pokonanie dystansu). Dlatego zaraz po pojawieniu się 150tki zaplanowałem przyjemną pętlę w stronę Tatr.
Poniżej krótka fotorelacja

Jeszcze nie rozpocząłem a już trzeba stać - Jankowice

Początek liczenia 150 mil (Wisła)

Widok z Koniakowa

GeoPark Ujsoły

Granica PL/SK

Końcówka 520

Górki

Zamek Orawskie Podzamcze

Zamek Orawskie Podzamcze


Zapora na jeziorze orawskim

Tatry

Straconka

HOW Wisła Wielka

Jezioro goczałkowickie

Licznik koniec (Wisła Wielka)

Zapis trasy (Rybnik - Wisła Wielka)

sobota, 25 marca 2017

Lokalna pętla krajoznawcza - Modzurów, Strzybnik, Czerwięcice, Sławików, Rzuchów

Dzisiaj zwiedzam pałace rozsiane po wioskach na północny-zachód od Raciborza. W planie mam odwiedzenie 5-6 miejsc i skorzystanie z promu na Odrze (o ile będzie czynny).
Początek to Modzurów. I tu cały plan bierze w pewnym sensie w łeb. Ale po kolei.
Modzurowski pałac znajduje się na terenie gospodarstwa rolnego (jakaś prywatna spółka). Ma to plusy - jest zachowany w dobrym stanie, ale i złe - dostęp jest dość ograniczony. Podjeżdżam i korzystając z otwartej bramy i braku jakichkolwiek ludzi podjeżdżam jak blisko się da, parkuję i od razu lecę fotografować, zanim ktoś mnie i mojego czerwonego rzęcha pogoni. Po kilku fotach fasady idę na całość i sprawdzam czy się da wejść do środka. Da się. Robię foty dopóki zza jednych drzwi nie wychodzi dziadek i dziwnie na mnie patrząc pyta czego tu szukam. Wyjaśniam swe małe zacięcie fotograficzne, na co macha ręką i odchodzi. Po chwili też opuszczam dość opustoszałe wnętrze pałacu i udaję się w stronę ruin dawnej kapliczki przypałacowej i małego cmentarza. Po drodze przechodzę koło trzech kolesi pracujących nad przycinką drzew. Miejscowi (jeden z nich okazuje się mieszka w pałacu). Zagaduję - trochę opowiadają o pałacu oraz okolicznych wartych odwiedzenia miejscach. Najmłodszy z nich okaże się być moim dzisiejszym towarzyszem podróży :D
Modzurów
Modzurów - witrażowy świetlik nad klatką schodową
Modzurów - klatka schodowa
Pozostałości kapliczki
Kamień nagrobny właściciela pałacu
 Po zwiedzeniu kapliczki wracam do motocykla i spotykam przy nim Mirka - jednego z trzech wcześniej spotkanych gości. Podziwia maszynę i mówi że też jest dziś na motocyklu w pracy, a że ją właśnie skończył chętnie się ze mną przejedzie. Nie odmawiam, domyślając się że miejscowy może tylko pomóc i sprawić że wycieczka będzie ciekawsza.

Podjeżdżam do pobliskiej posesji gdzie zostawił swoją maszynę i moim oczom ukazuje się dość zapuszczona, ale wciąż piękna Kawasaki GPZ550 Ninja
GPZ550
Od razu ruszamy, kierując się do jastrzębia - pierwszego pałacu. Jest w prywatnych rękach, dzięki czemu jest bardzo dobrze zachowany, ale niestety dla osób postronnych niedostępny,
Jastrzębie
Po szybkiej focie jedziemy do pobliskiego Strzybnika, by odwiedzić pozostałości (a raczej kruszejące ruiny) lokalnego pałacu, drewniany spichlerz i budynek kuźni.
Strzybnik - pałac
Strzybnik - pałac
Strzybnik - pałac
Jak widać ze zdjęć, z pałacu za parę lat zostanie kupa gruzu :/
Dużo lepiej prezentuje się drewniany spichlerz
Strzybnik - spichlerz 

Pomiędzy spichlerzem (jako jedynym wpisanym do rejestru zabytków) a ruinami pałacu znajduje się stara wieża zegarowa i dawna kuźnia
Strzybnik - wieża zegarowa i kuźnia

Kolejny przystanek to Czerwięcice. Jak się okazuje mój dzisiejszy przewodnik pierwsze kilkanaście lat swego życia spędził mieszkając w nim z kilkoma innymi rodzinami. Spędzamy tam ponad pół godziny - Mirek opowiada trochę o historii budynku, trochę wspomina czas zamieszkiwania w nim, trochę gadamy o aktualnym (dość opłakanym) stanie zabudowań. Jako że pałac jest w rękach prywatnych nie sposób do niego podejść.
Czerwięcice
Po tym dłuższym pitstopie, kierujemy się do głównej atrakcji wycieczki - olbrzymich ruin pałacu w Sławikowie. Zanim tam docieramy trafiam na stadko sarenek ;)
parzystokopytne
O samym Sławikowie niech przemówią fotografie
(chętnych do głębszej lektury o tym oraz innych pałacach Śląska odsyłam do świetnej strony palaceslaska.pl - para pasjonatów skatalogowała większość, jeśli nie wszystkie, pałace Śląska)
Sławików
Sławików
Sławików
Sławików
Sławików
Sławików
Sławików
Sławików
Sławików - pożegnalna fota
Po pożegnaniu bardzo sympatycznego przewodnika wracam do domu. Prom w Grzegorzowicach niestety nieczynny, więc kieruję się na Racibórz, a potem Rydułtowy (by ominąć poważny remont wylotówki w Raciborzu w kierunku Rudy)
Tradycyjnie zatrzymuję się w Rudniku by sprawdzić postęp prac remontowych w zameczku.
Rzuchów

Zapis trasy jest dość kompletny jeśli chodzi o cele, jedynie początek i koniec jest poza Rybnikiem (ach ta skleroza). Trasa z poniższej mapy to niecałe 100km